top of page

ZWIERCIADŁO PIEKIEŁ

AUTOR: Graham Masterton

I WYDANIE ORYGINALNE:

1988, Severn House Publishers, 336 str., oprawa twarda

 

 

I WYDANIE POLSKIE:

1992, Amber, 191 str. (t.I), 208 str. (t.II) oprawa miękka;

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Recenzowane wydanie: 2017, Replika, Zakrzewo, 448 str., Oprawa Miękka, Tłumaczenie: Paulina Braiter

 

     

       

    

      Mieszkający w Hollywood scenarzysta Martin nie znajduje się aktualnie w najlepszej kondycji finansowej. Pisząc skrypty do pojedynczych odcinków „Drużyny A” i innych tego typu produkcji jakoś wiąże koniec z końcem, ale jego obsesją jest chęć sprzedania scenariusza opartego na życiorysie dziecięcej gwiazdy przedwojennego Hollywood – chłopca o pseudonimie Boofuls. Problem w tym, że gdzie tylko Martin nie pójdzie, to zostaje odprawiony z kwitkiem. Boofuls bowiem to temat tabu w Fabryce Snów. Chłopiec został bowiem brutalnie zamordowany a następnie porąbany na kilkaset kawałków przez własną babkę. Martin nie daje jednak za wygraną i puka stale do kolejnych drzwi, poznając w międzyczasie kolejne fakty z biografii młodocianego aktora. Pewnego dnia scenarzyście natrafia się możliwość zakupu tajemniczego lustra. Lustro to podobno było świadkiem makabrycznej śmierci Boofulsa. Ogarnięty swoistą obsesją Martin wysupłuje ostatni grosz by lustro stało się jego własnością. Szybko okazuje się, że nie jest to zwyczajne zwierciadło. Rzucona w jego kierunku dziecięca piłeczka nie odbija się od jego powierzchni, lecz wpada do niego. W pokoju Martina natomiast pojawia się piłka w zupełnie innym kolorze. Dodatkowo Emilio – wnuk właściciela kamienicy, w której znajduje się lokum Martina, zaczyna widzieć w lustrze postać małego chłopca, z którym rozmawia i bawi się. Co czeka na Martina po drugiej stronie lustra? Możecie być pewni, że nic szczególne miłego.

      W tytułowym zwierciadle ujrzycie jeżeli nie najlepsze, to bodaj jedno z najlepszych oblicz Grahama Mastertona. Od mojego pierwszego spotkania z „Wyklętym” (bo drugie podejście po kilku latach było już troszkę rozczarowujące) żadna książka tego autora nie wciągnęła mnie tak bardzo. Jest to powieść, jak na standardy Mastertona bardzo mało schematyczna. Prezentowana historia bardzo wciąga. Apokalipsa, złowieszcze zwierciadła, tajemnicza zbrodnia sprzed lat, okultyzm, złote lata Hollywood, „Alicja po drugiej stronie lustra” i „Omen” (autor nie kryje inspiracji jednym i drugim tytułem- „Alicję” cytuje dosłownie co krok, przywołuje szczegóły z fabuły „Omenu”) w jednej książce – bardzo ciekawa i nastrojowa mieszanka. Klimat przypomina ponadto nieco ten znany z dwie dekady późniejszego „Absolutnego Końca Świata” w reżyserii Johna Carpentera stworzonego na potrzeby pierwszej serii „Masters of Horror”. Choć książka charakteryzuje się dość dużą (jak na tego autora) objętością, to nie nuży. Akcja prowadzona jest w odpowiednim tempie. Rozczarowująca jest za to końcówka. Tu autorowi wymknęło się wszystko nieco spod kontroli, i nagle – starannie budowaną przez setki stron historię szlag trafia, a na kolejnych kilku kartach mamy szybkie „rachu – ciachu i po strachu”. Jest to typowy chaos znany z innych dzieł autora. Jeszcze więcej Mastertona w Mastertonie odnajdziemy, gdy przyjrzymy się postaciom. Ich działania są niewiarygodne, czasem irytujące, czasami irracjonalne. Szereg postaci pojawia się praktycznie tylko po to, by za chwilę stracić życie z ręki piekielnych mocy. A szkoda, bo przynajmniej kilka z nich można było lepiej rozwinąć. Dla przykładu aż prosiło się o rozwinięcie postaci kobiety opiekującej się Boofuls'em. Z kolei co nietypowe dla autora – bardzo mało tutaj erotyki (a w zasadzie jej brak) i stosunkowo mało epatowania makabrą.

      Reasumując – Mamy tu do czynienia z intrygującą historią, w której na dalszy plan schodzą pewne niedociągnięcia związane z charakterystykami bohaterów pierwszego i dalszego planu. Pozycja zdecydowanie warta polecenia.

 

 

bottom of page