top of page

BABA JAGA

       

  

       Do nastoletniej Chloe opuszczonej w dość wczesnym dzieciństwie przez rodzinę (narkotyki, alkohol) po wielu latach przybywa matka – rzeźbiarka Jess, która proponuje córce wspólne zamieszkanie. Dziewczyna nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiona do tego pomysłu. Raz, że ma uzasadnione powody, by nie ufać rodzicielce, a dwa, że znajduje się akurat w dość buntowniczym wieku. Następstwem wieku i natury dziewczęcia jest pewnie też to, że wbrew lokalnej legendzie i przestrodze zawartej w oryginalnym tytule filmu („Don`t Knock Twice”) wraz ze swoim przyjacielem puka do drzwi ponurego domu zamieszkiwanego podobno niegdyś przez wiedźmę. Przyjaciel ów początkowo kpi z sytuacji, by po powrocie do swego domu zacząć doświadczać sytuacji nadprzyrodzonych, a koniec końców po prostu zniknąć. Chloe żyjąc w przekonaniu, że powyższe było sprawką przywróconej do życia wiedźmy postanawia jednak zaakceptować propozycję Jess i wprowadzić się do niej. Jednak i tu Chloe nie zazna bezpieczeństwa. Kobiety zaczynają być prześladowane przez senne koszmary i przerażające wydarzenia.

       „Candyman” oraz „Boogeyman” spotykają się „Kiedy gasną światła”. To spotkanie po omacku nie kończy się jednak niczym przyjemnym, tylko mocno zapaskudzonym pokojem. Wymieszanie pomysłów chociażby z trzech wyżej wymienionych filmów okazało się kompletnym niewypałem. Oczywiście o jakiejkolwiek oryginalności nie może tu być mowy. Półtorej godziny z „Babą Jagą” to strata czasu. Nie mówię, że nie widziałem wielu filmów gorszych od tego, bo widziałem – chociażby dziesiątki telewizyjnych produkcji klasy Syfy. Nie powiem, też, że nie widziałem produkcji kinowych gorszych od „Baby Jagi” lub równie złych, ale powiem, że widziałem takowych bardzo niewiele (z ostatnich przychodzi mi do głowy jedynie „Krucyfiks”). Lichy scenariusz, kiepsko poprowadzona akcja, słabo dawkowane napięcie (a w zasadzie brak napięcia), ziejąca z ekranu nuda. Wprowadzenie wątków z mitologii słowiańskiej całkowicie nieudane. Jedynym plusem jakim widzę w filmie jest w miarę ciekawe zakończenie (no i może jeszcze chatka „Baby Jagi” wygląda ciekawie). Dość zgrabnie prezentują się aktorzy. Większych zarzutów nie sposób również postawić autorowi zdjęć.

      Kończę zatem dość szybko, bo nie ma tu się nad czym rozpisywać i oceniam „Babę Jagę” na ocenę mierną z plusem. „Przepraszam” wypowiedziane przez jedną z filmowych postaci w języku polskim odbieram natomiast za podświadome wyznanie twórców filmu skierowane w kierunku widza.

Katee Sackhoff (Jess); Lucy Boynton (Chloe); Richard Mylan (Ben); Nick Moran (Boardman); Pascale Wilson (Ginger); Javier Botet (Ginger Special); Pooneh Hajimohammadi (Tira); Sarah Buckland (Louisa); Jordan Bolger (Danny); Ania Marson (Mary Aminov); Callum Griffiths (Michael Flowers); Lee Fenwick (Middle Aged Man); David Broughton-Davies (Caretaker); Melissa Woodbridge (Additional Voices - voice); Michael Lindall (Additional Voices - voice); Celyn Evans, Megan Purvis, Gabriel Trimble.

Reżyseria: Caradog W. James;

Scenariusz: Mark Huckerby, Nick Ostler;  

Muzyka: James Edward Barker, Steve Moore;

Zdjęcia: Adam Frisch.

GBR 2016, 95 min.

Produkcja:  Jamie Carmichael, Ned Dowd, Nicky Earnshaw, John Giwa-Amu, Paul Higgins, Alan Martin, Claire Moorsom, Mike Morrison, Robert Norris, Adam Partridge, Ali Pour, Dominic Taylor, Kimberley Warner / Red & Black Films, Seymour Films. 

bottom of page